Troszkę o tym blogu < 3

Na tym blogu piszę historyjki ( wymyślone )
o drużynie Snow Kids.
Piszę głównie o mojej ulubionej parze czyli,
MEI I D'JOK. Bardzo ich lubię :)
Ale dodaję tu też historyjki pisane przez
moich znajomych < 3
Dlatego pod całym tekstem piszę autora.

Wika < 3

środa, 23 maja 2012

Znowu zawieszam : (

Niestety muszę znowu zawiesić bloga. Laptop z którego dodaję opowiadania, właśnie się zepsuł. Bardzo was przepraszam. Postaram się jak najszybciej oddać go do naprawy. A jak będzie już naprawiony, od razu dodam kolejny rozdział : )


Pozdrawiam
Wika < 3

niedziela, 20 maja 2012

Odc.16 ''Witamy w świecie żywych''

Roboty Harrisa szły w ich kierunku. Jak były już blisko, zaczęły strzelać.
- Dzieciaki wy schowajcie się za tym głązem i tam czekajcie. Jak coś będzie się tam zbliżać, to Mei postaraj się wyzwolić Smoga i przeleportować się - powiedział Sonny.
- To nie takie łatwe -
- Dasz sobie radę, a teraz szybko uciekajcie -
Drużyna i reszta szybku ukryła się za ogormnym głazem. Mei z paniki zaczęła płakać. Na szczęście D'jok uspokajał dziewczynę :
- Mei, nie płacz. Wszystko będzie dobrze - D'jok przytulił Mei.
- Dzięki D'jok -
- Patrzecie roboty idą w naszą stronę - powiedziała Tia.
- Myślicie, że to czas na fluxa ? -
- Chyba tak -
- Ale jak to zrobię ? -
- Skup się -
- Dobra weźcie się za ręce - Mei się skupiła. Po chwili wyzwoliła Smoga - dobra skaczemy.
Mei i reszta skoczyli i po chwili znaleźli się pod innym głazem. Jakiś kilometr od pola walki.
- Udało Ci się - powiedział D'jok.
- Tak, ale super -
D'jok przytulił Mei. Zazdrosny Jake rzucił się na niego. W końcu Micro Ice rozdzielił ich.
- Jake co Ci odbiło ? - zapytała Mei.
- Nie wiem. Chyba byłem zazdrosny -
- Ale dlaczego ? -
- Mei, ja od początku byłem w Tobie zakochany, ale bałem się to powiedzieć -
- Nie wiem co powiedzieć -
- Mei ja też Cię kocham - powiedział D'jok.
- Kogo wybierasz ? -
- Stawiacie mnie w trudnej sytuacji. Ale jeśli miałabym wybrać to byłby to ..... -
Mei nie dokończyła, ponieważ roboty zaczęły strzelać.
- Uciekamy - krzyknął Jake.
Drużyna zaczęła uciekać. Mei postanowiła złapać D'joka i przeleportować się dalej. Przenieśli się o dwa kilometry dalej.
- Dlaczego nie uratowałaś Jake ? - zapytał.
- Nie było go w zasięgu -
- Dzięki -
- Nie ma sprawy. Musimy poszukać reszty -
Mei i D'jok próbowali odszukać przyjaciół :
- Musiałaś nas tak daleko teleportować ? - zapytał zirytowany D'jok.
- A wolałbyś dostać laserem ? -
- Noo nie, ale mogłaś przenieść nas bliżej -
- Nie panuję nad tym -
Długowłosa obraziła się i poszła dalej. Szuali ich i szukali, ale niegdzie ich nie było. Po dwóch godzinach szukania wreszcie się znaleźli :
- Nareszczcie jesteście. A my was szukaliśmy - powiedziała Tia.
- My was też. A gdzie byliście?  -
- Daaleko od was -
- Ehh...ale co tak cicho się zrobiło ? -
- Czyżby to był koniec ? -
- Niee...jest za cicho. Podejrzane -
Nagle zza drzewa wyskoczył robot i zaczął strzelać. Wszyscy schowali się za ogromnym głazem. Jednak nie było z nimi Mei. D'jok ujarz ją leżącą i całą we krwi. Szybko po nią pobiegł i wrócił z powrotem za głaz. Wszyscy byli przerażeni widokiem Mei.
- Musieli ją postrzelić - powiedziała Tia.
- I co teraz z nią zrobimy ? -
- Trzeba znaleść Piratów -
- Ale gdzie ? -
- Myślisz, że ja wiem -
- Trzeba ich poszukać. Jake ty idź i ich poszukaj -
- Jasne -
Jake wybiegł zza głazu. Próbował ominąć wszystkie roboty, ale niestety jeden go zauważył i zaczął go gonić. Chłopak uciekał tak szybko jak mógł, nagle ujrzał Sonnego i szybko do niego podebiegł.
- Sonny, Mei została postrzelona, trzeba jej pomóc -
- Co?! Holera, zaprowadź mnie do niej -
Sonny i Jake pobiegł do miejsca gdzie wszyscy byli.
- Gdzie jest Mei ? - zapytał.
- Tu - D'jok podał Mei Sonnemu.
- No nie, to jest poważne. Czy ktoś z was umie latać statkiem ? -
- Tak, ja - powiedział Jake.
- Ufff...to dobrze. Lećcie szybko na planetę Shedow. W statku macie GPS, który zaprowadzi was na nią. Idzie do lekarza, a jak już będzie jasne co z Mei to D'jok zadzwoń do mnie, jasne ? -
- Tak -
- No już lećcie -
Wszyscy pobiegli do statku. Jake poszedł do sterowni i zaczął ograniać wszystkie maszyny. D'jok cały czas siedział przy Mei. Nie mógł jej tak zostawić, nie tylko dlatego, że coś ciągle do niej czuję, ale dlatego, że nie zostawiłby jej tak. Przecież kiedyś byli razem. W końcu postanowił pójść do Jakea. Widać było, że Jake bardzo dobrze sobie radzi.
- I jak ? - zapytał D'jok.
- Jakoś, jakoś. A co z Mei ? -
- Nie jest dobrze, ale wierzymy, że wytrzyma -
- Napewno. To silna dziewczyna -
- Taak..a za ile będziemy na miejscu ?
- Za jakies 30 minut -
- No to dobrze. Idę do Mei -
- Ok -
D'jok wrócił do długowłosej. Półgodziny później wylądowali.Po tym od razu zanieśli Mei do szpitala. Kiedy byłą już pod opieką lekarza, wszyscy czekali na wyniki. Po godzinie lekarz wyszedł :
- Jej stan jest bardzo ciężki, ale liczymy, że to przeżyję -
- Jak to liczycie ? - uniósł się D'jok.
- D'jok spokojnie - powiedziała Tia.
- Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby ją uratować -
Lekarz odszedł, a D'jok wszedł do sali.  D'jok nie lubił szpitali. Tych szarych ścian, dziwnego zapachu i chorych ludzi. Ale teraz się tym nie przejmował. Dla niego była najważniejsza Mei. Podszedł do jej łóżka i usiadł na krześle :
- Mei, proszę nie rób mi tego, nie odchodź -
D'jokowi łzy leciały ciurkiem. Nagle wskaźnik zaczął głośno piszczeć. Lekarze szybko wbiegli do sali i kazali D'jokowi wyjść. Chłopak załamany wyszedł i patrzył przez szybę jak obcy ratują miłość jego życia. Nie mógłby sobie poradzić bez Mei. Nie miałby dla kogo żyć.
- Mei, nie odchodź - powiedział zapłakany D'jok.
Reszta nic nie mówiła. Wiedzieli, że pocieszenia tylko pogorszą sprawę. Siedzieli i płakali. Oni też nie chcieli przyjaciółki, która zawsze ich wspierała, pomagała w trudnych sprawach, pocieszała i zawsze poprawiała humor. Nagle lekarze wyszli z sali :
- Dziewczyna miała szczęście. Była silna i wygrała. Uratowaliśmy ją, a teraz można ją odwiedzić -
D'jok wszedł do sali. Zobaczył Mei, która lekko się uśmiechnęła :
- Silna jestem, nie ? -
- Wiesz jakiego stracha nam narobiłaś -
- Wiem -
- Co ja bym bez Ciebie zrobił ? -
- Poradziłbyś sobie -
- Oj wierz mi, nie poradziłbym sobie -
- Kiedy będę mogła wyjść ? -
- Zapytam się lekarza -
D'jok poszedł do lekarza, który leczył Mei.
- Przepraszam, kiedy Mei będzie mogła z tąd wyjść ? -
- Za 2 dni -
- Aha, dziękuję -
Chłopak wrócił do gabinetu i poinformował Mei :
- Za dwa dni -
- Uff....to dobrze -
Nagle drużyna weszła do środka. Wszyscy byli uśmiechnięci :
- Cześć SK - powiedziała Mei.
- Mei, ale się cieszymy, że żyjesz -
- Ohh...jak miło -
- Kiedy z tąd wyjdziesz ? -
- Za dwa dni -
- Ale super ! - krzyknął Micro.
- No to my damy Ci odpocząć - powiedział D'jok.
Dwa dni później Mei już pakowała swoje rzeczy. Miała na brzuchu bandaż. Nie mogła się schylać, bo za każdym razem ją bolał. O 13:00 przyszedł D'jok i pomógł Mei z walizką.
- Dzięki za pomoc -
- Nie ma sprawy -
D'jok zaprowadził Mei do domu, który wynajęli Tia z Rocketem na wakacje. Był on cały zielony, koło niego był piękny ogródek z oczkiem wodnym. A w środku bo kilka pokoi. Mei miała pokój cały dla siebie, z resztą tak jak każdy. Jej pokój był duży. Miał pomarańczowe ściany, duże okno, łóżko, ogromne szafy i holo-TV. I miał oczywiście łazienkie :
- Wow..ale tu fajnie - powiedziała.
- Wiem, to ty się rozpakuj, a o 15:00 idziemy na plaże. Chcesz pójść z nami ? -
- Jasne -
- Ok, to o 15:00 na dole -
Mei zaczęła się rozpakowywać. Zaczęła od ubrań, a skończyła na kosmetykach. Przebrała się i akurat zeszło jej na 15:00. Zeszła na dół gdzie czekała już drużyna i Jake. Wszyscy od razu poszli na plażę, koło domku. Dziewczyny rozłożyły koce i zaczęły się opalać. Nagle Jake podszedł do Mei.
- Mei, muszę wylecieć z Shedow -
- Czemu ? -
- Lecę do rodziców na Wambas -
- No dobrze, a kiedy lecisz ? -
- No właśnie zaraz idę się pakować. Chciałem się pożegnać -
Mei wstała i przytuliła Jakea. Chłopak wrócił do domku wziął walizkę i poszedł na lotnisko. Długowłosa wróciła do opalania :
- Mei, a gdzie jest Jake ? - zapytała Tia.
- Musiał lecieć do rodziców -
- Szkodaa...ale nie pożegnał się -
- Bardzo się śpieszył -
- Ahaa...no cóż -
Dwie godziny później drużyna zebrała się i wróciła do domku. Wszyscy się przebrali i zeszli na dół do salonu, gdzie był ogromny holo-TV.
- No to co oglądamy ? - zapytał Micro.
- Patrzcie, tam jakiś film leży - powiedziała Mei.
D'jok sięgnął po film, a na nim pisało ''Całe moje życie''.
- Yyyy...co to ma być ? - zapytała zdziwiona Mei.
- Nie wiem zobaczmy -
Mei włączyłą film i usiadła obok D'joka. Film był bardzo dziwny. Opowiadał o dziewczynie, która znalazła miłość swego życia, niestety on jej nie kochał. Szczerze powiedziawszy wolał chłopaków :D. Dziewczyna kiedy sie o tym dowiedziała popełniła samobójstwo. Drużyna po filmie była bardzo rozstrzęsiona.
- To był bardzo dziwny film - powiedziała Mei.
- Chyba żałuję, że go obejrzałam -
- Ja też. Wiecie co, ja chyba wrócę do pokoju -
- Cześc Mei - powiedział D'jok.
- Cześć -
Mei wróciła do pokoju. Wykąpała się przebrała i zaczęła czytać jakieś czasopismo. Cały czas myślała o D'joku i o tym jak bardzo mu na niej zależało. Po godzinie Mei postanowiła pójść na doł, po wodę. Zeszła i powędrowała do kuchni. Chciała podejść do blatu z wodą, ale zderzyła się z D'jokiem.
- Auć - powiedziała.
- Oj, przepraszam. Mogłem zaświecić światło -
- Nie to ja przepraszam, ja mogłam je zapalić -
- Nie, nic się nie stało. To ja już pójdę -
D'jok z powrotem poszedł na górę, a Mei wzięła wodę i wróciła do pokoju. Od razu poszła spać. Na drugi dzień długowłosa wstała, ubrała się i zeszła na śniadanie. Wszyscy już jedli.
- Przepraszam za spóźnienie - powiedziała.
- Nie spóźniłaś się. My przed chwilą zaczeliśmy. Jedzenie masz w lodówce - powiedziała Tia.
- Dzięki -
Mei zrobiła sobie kanapkę z serem i zrobiła herbatę. Usiadła koło między Micro, a D'jokiem.
- Smacznego - powiedział.
- Dzięki -
Po zjedzeniu śniadania, drużyna rozdzieliła się do pokoi. Mei postanowiła pójść na zakupy, z resztą Tia też. D'jok i Micro poszli na plażę, a reszta siedziała w pokojach. Dziewczyny chodziły po różnorodnych sklepach, jednak nic im się nie podobało.
- Tu nie jest tak jak na Akillianie - powiedziała Mei.
- Niestety tak. Wszystko to co jest w tych sklepach, ja już mam -
- Ja też -
- Może chodźmy na plażę do chłopaków -
- Ok -
Dziewczyny wróciły do domu, poszły się przebrać i powędrowały na plażę. Usiadły na wolnych leżakach i się opalały. Nagle jakaś piłka leciała w stronę Mei, ale na szczęście D'jok szybko ją złapał.
- Dzięki, masz reflex - powiedziała.
- Lata praktyki -
- Heh..-
Po dwóch godzinach przyjaciele wrócili do domku. Dziewczyny się przebrały i zeszły na dół, gdzie była już reszta.
- Co robicie ? - zapytała Mei.
- Gramy w karty -
- Ooo. A co powiecie na imprezę, na plaży. Dzisiaj wieczorem ? -
- Brzmi nieźle..jasne -
- No to fajnie -
Mei i Tia poszły do swoich pokoi. Przygotowywały się na imprezę. Mei włożyła krótkie spodenki, T-shirt, japonki, a włosy uplotła w warkocz. A Tia włożyła żółtą sukienkę w kwiaty, taki styl hawajski. Tak samo jak Mei włożyła japonki i wyszła z pokoju. Chłopaki jak to chłopaki, mieli na sobie szorty i T-shirt. Wszyscy wyszli na plażę. Było bardzo kolorowo. Drużyna od razy wyszła na parkiet. Mei i Tia tańczyły razem. Nagle włączoną wolną piosenkę. D'jok postanowił poprosić Mei do tańca. Dziewczyna zgodziła się. Zaczęli tańczyć, rudowłosemu świetnie szło.
- Nieźle Ci idzie - powiedziała Mei.
- Wiem -
Po ich niezwykle romantycznym tańcu :D Odprowadził Mei do baru.
- Dzieki za taniec. To było mi potrzebne - powiedziała.
- Nie ma sprawy -
Mei wzięła sobie drinka. D'jok z resztą też. Po kilku drinkach oni i reszta wrócili do Akademii. Rudowłosy odprowadził Mei do pokoju. Przy wejściu długowłosa popatrzyła w jego duże, zielone oczy, zbliżyli się do siebie i pocałowali. W końcu Mei przerwała :
- Emm..to ja już lepiej wejdę - powiedziała.
- Dobranoc -
- Dobranoc -
Mei cała w skowronkach poszła spać. Na kolejny dzień przebrała się i zeszła na dół. Tak jak dzień wcześniej, drużyna zaczęła pierwsza. Mei zrobiła sobie tylko kawę i usiadła koło D'joka.
- Ty tylko tyle ? - zapytał.
- Tak, jakoś nie jestem głodna -
- Ja też, ale wolałem coś zjeść -
- Ja się najadłam tym wczorajszym poca....znaczy drinkiem -
- Taak.. ja też -
Mei po wypiciu kawy wróciła do pokoju. Siedziała i rozmyślała o tamtym pocałunku. Przejmowała się nim bardziej, niż wcześniejszymi pocałunkami z D'jokiem. Nagle ktoś zapukał do jej nadzwyczaj skrzypiących drzwi.
- Proszę - powiedziała.
- Cześć Mei. Zastanawiałem się nad naszym wczorajszym pocałunkiem i....- Mei przerwała D'jokowi.
- To moja wina przepraszam -
- Nie Mei...mi się bardzo podobało -
- Naprawdę ? No bo ja też się nad nim zastanawiłam i też mi się podobało -
- No bo ja się tak dziwnie czułem -
- Dlaczego ? -
- Bo myślałem, że uważasz, że jestem nachalny -
- Niee..no co ty -
- Mei no bo ciągle nie znam odpowiedzi na pytanie, które razem z Jakem zadaliśmy Ci na Akillianie-
- A domyśl się -
- Hmm...już chyba wiem -
D'jok podszedł do Mei i zaczął ją całować.
- To znaczy, że wrócisz do mnie ? - zapytał.
- Tak -

AUTOR : MARTA

poniedziałek, 14 maja 2012

Niestety muszę zawiesić bloga : (

NIESTETY MUSZĘ ZAWIESIĆ BLOGA.
WYJEŻDŻAM NA WYCIECZKĘ SZKOLNĄ.
BLOG NIE BĘDZIE CZYNNY 5 DNI.
ALE JAK WRÓCE TO OD RAZU DODAM KOLEJNE OPOWIADANIE : )


POZDRAWIAM WIKA < 3












niedziela, 13 maja 2012

Odc.15 ''Wojna ?''

Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Mei otworzyła i ujarzała D'joka.
- Co tu robisz ? - zapytała.
- Mei, wróć do drużyny -
- Nie mam zamiaru -
- Proszę ! -
- NIE - Mei zamknęła drzwi.
- Kto to ? - zapytał Jake.
- Eh..D'jok -
Jake wyszedł i pobiegł za D'jokiem :
- Daj Mei spokój - powiedział.
- A czemu niby ? -
- Nie widzisz, że nie chce wrócić do Ciebie i drużyny ? -
- Widzę, ale tak łatwo się poddam. Cześć -
D'jok poszedł w stronę Akademii. Jake wrócił do Mei.
- Po co ty do niego biegłeś ? - zapytała.
- Coś mu powiedziałem. No nie ważne...muszę wracać do domu. Do jutra -
- Cześć -
Mei postanowiła pójść na zakupy. Miała zamiar pójść na imprezę, która była wieczorem. Kupiła sobie krótkie spodenki, T-shirt, skórzaną kurtkę i torebkę. Zadowolona z zakupów powędrowała do kosmetyczki. Potem wróciła do domu i przygotowała się na imprezę. Ubrała się, a włosy upięła w kok i wypuściła kilka pasemek. Wyglądała pięknie. Nałożyła także buty na koturnie. Po 2 godzinach przyszedł do niej Jake.
- Wow Mei, ale wyglądasz - powiedział z zaskoczeniem.
- Dzięki -
- A gdzie się wybierasz ? -
- Na imprezę, chcesz iść ? -
- Jasne -
- A nie zamienisz się w sam wiesz kogo ? -
- Tak, ale to i tak nie zrobi na nikim wrażenia -
- No nie wiem -
- Nie martw się -
- No dobrze, chodź -
Jake i Mei przyjechali na imprezę. Na imprezie byli też SK. Wszyscy patrzyli się na Mei.
- Wow, ale ona wygląda - powiedział Micro.
- Noo - powiedział D'jok.
Mei kierowała się w stronę wejścia.
- Ooo...Mei nowy adorator ? - zapytał szydersko D'jok.
Jake posłał rudowłosemu wrogie spojrzenie.
- Tak oczywiście...- powiedziała Mei.
- Tylko na kościotrupy Cię stać ? - zapytała Tia.
- A gdzie Rocket ? -
- Nie wiem...-
- Ja Ci powiem gdzie. Tam stoi i całuję się z dziewczyną - Mei wskazała Rocketa z jakąś dziewczyną.
- O holera -
Mei weszła do środka, a Jake za nią. Cały czas tańczyli razem. D'jok z całej tej zazdrości upił się na maksa. Mei chciała już wyjść ponieważ wiedziała na co stać D'joka.
- Chodźmy już - powiedziała.
- Dobrze -
Oboje wyszli z klubu. D'jok poszedł za nimi.
- No nie, znowu on - powiedziała Mei.
- Czekaj, spałwie go - W tym momencie D'jok zmienił się w kościotrupa. Podszedł do D'joka.
- Wracaj lepiej do środka - powiedział.
- Booooo co ? -
- Nie chcesz wiedzieć -
- Ja chce tylko porozmawiać z Mei -
- Daj jej spokój -
- Jeszcze z nią porozmawiam -
D'jok poszedł do środka. Jake poszedł do Mei i razem pojechali do jej domu. Długowłosa od razu poszła spać. Na drugi dzień w siedzibie Piratów :
- Corso, Harris szykuję wojne - powiedział Sonny.
- O nie, a kiedy ona będzie ? -
- Nie wiem, ale trzeba się przygotować. Zwołaj ludzi i ich przetrenuj -
- Robi się -
Sonny zadzwonił do D'joka :
- Synu, za kilka dni może być wojna -
- Wojna ?! Ale jak to ?
- Harris ją zaplanował. Musisz się na to przygotować -
- No dobrze. Muszę iść na trening. Cześć -
Po treningu rudowłosy powiedział wszystkim o wojnie i zadzwonił do Mei :
- Halo -
- Mei muszę Ci coś powiedzieć -
- Tak ? -
- Będzie wojna -
- Wojna ?! Co ? -
- Harris, wiesz ten co Cię porywał. On ją szykuje -
- O boże. Dzięki za wiadomość. Cześć - Mei się rozłączyła.
Długowłosa od razu zadzwoniła do Jake i powiedziała mu o wszystkim :
- O nie ! A Piraci już się szykują ? - zapytał.
- Nie wiem, ale raczej tak -
- Trzeba się ubezpieczyć -

- Co możemy zrobić ? -
- Przygotowć się na to psychicznie. Ja zrobie wszystko, żeby Cię obronić -
- Dzięki....kończę, cześć -
Mei postanowiła pójść do Akademii. Jak już doszła, na korytarzu spotkała drużynę. Wszyscy bardzo miło przyjęli Mei.
- Słyszałaś o wojnie ? - zapytała Tia.
- Niestety tak -
- D'jok, Twój tata i reszta szykują się na to przygotowywują ? -
- Tak -
- Kiedy ona będzie ? -
- Spodziewają się za kilka dni -
- No to będzie fajnie - powiedział Micro.
- Taaak -
- A co u Twojego kościotrupa ? - zapytała Tia.
- Dobrze, apropo ma na imię Jake -
- Ahaaa... -
Nagle przed Akademią było słychać motor. Mei i reszta wyszła przed budynek. Był przed Jake jako kościotrup :
- Boże ! - krzyknęła przerażona Tia.
- Spokojnie. Nic Ci nie zrobię -
- Muszę już iść. Do zobaczenia - powiedziała Mei.
- Cześć Mei -
Długowłosa pojechała razem z Jakem.
- Jak ona może jeździć z tym potworem ? - zapytała Tia.
- Daj jej spokój. Może chce jeździć - powiedział D'jok.
- A ty co tak nagle jej bronisz ? -
- Musisz ciągle gadać takie głupoty ? -
- Nie, ale zastanawiam się dlaczego jej tak bronisz -
- Bo chce -
- Niech Ci będzie -
Na drugi dzień obok domu Mei wybuchła bomba. Na szczęście to było kilka domów dalej. Długowłosa szybko się obudziła i zeszła na dół do swojej mamy.
- Mamo, co się stało ? - zapytała.
- Nie wiem kochanie. Coś wybuchło, idź na górę -
- Dobrze -
Mei poszła na górę, gdzie czekał już Jake.
- Nic Ci nie jest ? - zapytał.
- Nie, ale co to było ? -
- Kilka domów dalej wybuchła bomba -
- Boże...myślisz, że to początek wojny -
- Raczej tak -
Nagle do Mei zadzwonił D'jok.
- Mei nic Ci nie jest ? -
- Nie, ale było blisko -
- To chyba początek -
- Chyba tak..a co z Twoim tatą ? -
- Szykuję się na najgorsze -
Nagle coś wybuchło w ogrodzie.
- Jezu ! Co to jest ? D'jok muszę kończyć - Mei się rozłączyła.
- Idę zobaczyć co to było - powiedział Jake.
- Idę z Tobą -
Cały ogród był spalony.
- Co to ma być ? - krzyknęła Mei.
- Musimy z tąd jak najszybciej uciekać -
- Pójdę po mame -
Mei weszła do środka.
- Mamo musimy z tąd uciekać -
- Wiem idź się spakować. Lecimy na Shedow -
- Mamo ty leć. Ja zamieszkam w Akademii -
- Nie mogę Cię tu zostawić -
- Spokojnie mamo, najwyżej przylecę z Piratami -
- No dobrze. Ale pamiętaj jak coś Ci się stanie, to sobie tego nie wybacze -
- Spokojnie -
Nagle znowu coś wybuchło.
- Idź szybko się spakój i uciekaj z tąd -
Mei szybko się spakowała, pożegnała się z mamą i szybko wyszła.
- Jake, podwieź mnie pod Akademię -
- Robi się -
Mei i Jake podjechali pod Akademię. Przed nią stała drużyna :
- Nic Ci nie jest Mei ? - zapytała Tia.
- Póki co nie -
- Wchodź -
Mei rozpakowała się i wszyscy poszli do pokoju D'joka.
- A gdzie Jake ? - zapytał D'jok.
- Pojechał gdzieś -
- Hej ! Patrzcie, ile petard - powiedział Micro.
- One zaraz wybuchną - krzyknęła Mei.
- Wychodzimy
Nagle petardy wybuchły. Na szczęście wszyscy byli już na dole.
- Było blisko - powiedziała Mei.
- Musimy z tąd uciekać -
Drużyna i Mei pobiegli do piwnicy.
- A gdzie jest Arch ? - zapytała Mei.
- Nie wiem - powiedział D'jok.
Nagle wszystko zaczęło się trząść. Wielka deska spadła na Mei.
- Ała...zawsze wszystko na mnie spada - powiedziała podnosząc z siebie deske.
D'jok podszedł do Mei.
- Nic Ci nie jest ? - zapytał.
- Narazie nie -
- Musimy wyjść z Akademii -
WSzyscy szybko wybiegli z budynku. A przed nim stał Jake ( jako kościotrup ).
- Boże, czy on musi się zamieniać - powiedziała Tia.
- A co nie podobam Ci się ? -
- Szczerze ? NIE -
- Ile razy już to słyszałem. Mei musimy jechać -
- Nie zostawie drużyny -
- Ale musimy -
- Powiedziałam, że NIE. Jedź sam -
- Niech Ci będzie -
Jake odjechał.
- Może chodźmy do siedziby Piratów - zaproponował D'jok.
- Dobry pomysł - powiedziała Mei.
Wszyscy szybko pobiegli do siedziby Piratów.
- O cześć dzieciaki. A wy nie w Akademii ? - zapytał Sonny.
- Wszystko w otoczeniu wybucha - powiedział D'jok.
- Aaa no tak. My idziemy szukać Harrisa, a wy tu zostańcie -
- Dobrze -
Piraci wyszli, a drużyna usiadła. Nagle ktoś wywarzył drzwi. Stanęły w nich roboty Harrisa.
- Jesteście otoczeni -
- Teraz przydałaby się Jake - powiedziała Tia.
- Oj tak -
Nagle jeden z robotów pochwycił Mei.
- Ej, ej nie za mocno -
- Zostaw ją - powiedział D'jok.
W drzwiach stanął Jake.
- Ja ją uwolnie -
- Nie ja ją uwolnię -
- Nie ja -
- Hej, chłopaki. Uwolnijcie mnie -
Jake podszedł do robotów i mocno je uderzył. Maszyna puściła Mei :
- Dzięki Jake. Ale po co wy się kłóciliście ? -
- Nie wiemy. Oboje chcieliśmy Cię obronić - powiedział Jake.
- Nie mógł po prostu jeden. Nie ważne -
Nagle Piraci wrócili.
- Co tu się stało ? - zapytał Sonny.
- Zgadnij tato -
- Harris ? -
- Tak -
- A co to za potwór ? -
- Emmm taki mój obrońca. Długo by opowiadać -
- Noo dobrze -
- Czy to nie ten kot - bomba ? -
- To on. Uciekamy -
Mei nie zdążyła uciec, gdy budynek się zawalił.
- Gdzie jest Mei ? - zapytał D'jok.
- Nigdzie jej nie ma - powiedziała Tia.
- Może została w budynku. Idę jej poszukać - powiedział Jake.
- Ja też idę -
Jake i D'jok szukali Mei. Przenosili wszystko, ale nie było po niej śladu.Nagle D'jok coś zobaczył. Była to Mei.
- Jake, znalazłem ją - krzyknął. D'jok wziął Mei i wrócił z Jakem do drużyny i Piratów. Po godzinie Mei się ocknęła
- Eeee..gdzie jestem ? - zapytała.
- Nie ważne. Jak się czujesz ? - zapytał D'jok.
- Głowa mi pęka -
- Ale przynajmniej żyjesz -
- Dzięki, że się tak o mnie martwisz -
- Heh...-
- Dobra, ale co dalej robimy. Przecież niebiespieczeństwo jest coraz większe - powiedziała Tia.
- My Piraci musimy tu zostać i walczyć. A wy dzieciaki lecicie na inną planetę -
- Tyle, że Harris zablokował teleport przez, który można przelecieć - powiedział Corso.
- No to nigdzie nie polecimy -
- Musicie się gdzieś ukryć -
- Ale gdzie, wszędzie nas znajdą -
- Nie chce wam przeszkadzać, ale tam idą jakieś roboty - powiedziała Mei.

AUTOR : MATEUSZ

czwartek, 10 maja 2012

Odc.14 ''To koniec''


Tajemniczy mężczyzna był dobrze zbudowany. Miał brązowe włosy i duże niebieskie oczy. Miał on 19 lat. Jego imię to Jake ( czyt. Dżejk )
- Yhy...a jeszcze czegoś odemnie chcesz ? - zapytała Mei.
- Tak..wezwali mnie tu żebym Cię chronił -
- Co masz na myśli ? -
- Za każdym razem jak coś Ci będzie groziło, ja przybędę -
Nagle Jake zniknął.
- To było dziwne - powiedział D'jok.
- Taaaak -
Mei od razu spodobał się Jake. Postanowiła zrobić sobie przerwę od D'joka.
Tia weszła do gabinetu.
- Cześć Mei -
- Cześć Tia. D'jok możesz zostawić nas same ? -
- Jasne - D'jok wyszedł.
- Tia, pamiętasz jak mnie porwali ? -
- Tak -
- Wtedy uratował mnie jakiś kościotrup -
- Kościotrup ?
- Tak. Dzisiaj przyszedł w ludzkiej postaci i powiedział, że za każdym razem jak będzie mi coś groziło to on mnie ochroni -
- Czyli taki Twój anioł - stróż -
- Na to wygląda, ale to nie wszystko. Ma na imię Jake nooo i trochę mi się podoba -
- MEI ! A co z D'jokiem -
- Nie wiem..nie czuję do niego to co wcześniej -
- Zrobisz jak chcesz -
- Wiem, że głupio mówię, ale...-
- Nie kończ Mei. Simbaj powiedziała, ze jutro już z tąd wychodzisz. Cześć -
Tia wyszła z gabinetu obrażona. Na drugi dzień Mei pakowała się. Potem przeniosła się do pokoju. Zastała w nim Tię.
- Cześć Tia -
Dziewczyna milczała.
- Halo -
Tia nadal milczała.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę na trening -
Mei weszła do sali :
- Cześć ! - powiedziała.
Tylko D'jok się odezwał.
- Cześć -
To sali wszedł Arch.
- Ooo cześć Mei -
- Cześć trenerze -
- Zapraszam do holo-trenera -
Po treningu wszyscy oprócz Mei i D'joka poszli do kina, bez słowa. Długowłosa zauważyła zachowanie przyjaciół. Postanowiła wrócić do domu i na dobre odejść z drużyny. Po cihcu wyszła z Akademii z walizkami. Podczas drogi do do domu, spotkała drużynę.
- Gdzie ty się wybierasz ? - zapytała Tia.
- Nie ważne -
Mei zignorowała przyjaciół i poszła dalej. Dotarła do domu. Zapukała i otwarła jej mama.
- Cześć córeczko, co tu robisz ? -
- Odeszłam z drużyny -
Mei zaczęła płakać.
- Nie płacz córeczko. Wchodź -
Długowłosa weszła do pokoju i się rozpakowała. Nagle przyszedł do niej SMS. Było w nim załączone zdjęcie D'joka całującego Anne. A pod zdjeciem pisało :
''To już koniec''
D'jok.
Mei rozpłakała się. Nagle przez okno wskoczył Jake.
- O boże, co ty tu robisz ? - zapytała.
- Ktoś Cię skrzywidził ? -
- Taa -
- Kto ? -
- D'jok, ale nic mu nie rób -
- No dobrze, ale co się stało ? -
- Zobacz - Mei pokazała Jake-owi.
- Ham -
- Wiem. Nie ważne. Już tam nie wrócę. Zacznę nowe życie -
- A ja Ci w tym pomogę -
- Dzięki - Mei przytuliła Jake.
Była już 20 : 00. Jake zaczynał się przemieniać. Jak był już kościotrupem zaproponował Mei przejażdżkę :
- Chcesz się przejchać ? - zapytał.
- A nie zjesz mnie ? -
- Nieee...przecież mam Cię chronić -
- Ok, ale możemy przejechać koło Akademii ? -
- Jasne -
Jake pomógł Mei wsiąść jej na motor.
- No to jedziemy - powiedział.
- Fajny jesteś jako kościotrup -
- Wiem - zaśmiał się.
Drużyna siedziała przed Akademią. Nagle ujrzeli ognisty motor. A na nim Mei i kościotrupa.
- Boże ! Co to jest ? - zapytała Tia.
- Czy to nie Mei ? - zapytał D'jok.
- Nie wiem -
- Tak to ona -
- Co ona robi z tym potworem ? -
- Nie mam pojęcia. Trzeba ją ratować -
- Ale chyba dobrze się bawi -
Nagle Mei zsiadła z motoru i podeszła do drużyny.
- Jake zostań tu - powiedziała.
- Jak by co krzycz -
- No cześć, SK -
- Mei, martwiłem się - powiedział D'jok.
- Tak jasne. Ja tylko przyjechałam tu oddać Ci wisiorek. Cześć -
- Mei, czekaj. Odeszłaś z drużyny ? -
- Tak -
- Odemnie też ? -
Mei pokazała D'jokowi SMS.
- Emm..Mei -
- Nara SK -
Mei z powrotem wsiadła na motor.
- Jedź - powiedziała.
- Ok -
Jake i Mei pojechali z powrotem do domu długowłosej.
- Dzięki za przejażdżkę -
- Nie ma sprawy.Do jutra -
- Cześć -
Mei poszła spać. Obudziła się o 9:00. Poszła się umyć i ubrać. Czekała na Jake, który przyszedł godzinę później.
- Cześć Mei - powiedział.
- Cześć kościotrupie -
- Jeszcze nim nie jestem. W dzień mów do mnie Jake -
- Wiem -
- Idziemy na spacer ? -
- Ok -
Oboje wyszli z domu. Przechodzili koło Akademii. Drużyna miała trening na boisku. Wszyscy popatrzyli na Mei. Ona ich ignorowała. Nagle Micro Ice przez przypadek uderzył Mei piłką.
- Ała -
Jake podszedł do Micro Ice :
- Przeproś ją -
- A co mi zrobisz ? -
Jake zamienił się w kościotrupa ( ze złości zamienia się )
- Co wybierasz ? Jest tego dużo - powiedział.
- Em...em..przepraszam Mei -
- Możesz iść -
Jake z powrotem odmienił się w człowieka i poszedł do Mei.
- Nic Ci nie jest ? - zapytał.
- Nie. Chodźmy dalej -
D'jok popatrzył na Mei i się załamał. Długowłosa i Jake poszli dalej.
- Jak to jest być kościotrupem ? - zapytała.
- Super..czujesz się jak bóg -
- Heh..-
- Mei, co Cię łączyło z D'jokiem ? -
- Byliśmy parą, potem mi się oświadczył, byłam w ciąży, ale niestety dziecko umarło. Zerwałam zaręczyny i tyle -
- Jej..ale masz przygody -
- Niestety -
W tym czasie w Akademii. W pokoju D'joka i Micro Ice :
- Co za gość. Co on od niej chce ? - zapytał Micro.
- On ją chroni przed niebezpieczeństwem -
- Aaaa...ale ma fajny motor -
- Co mogę zrobić, żeby ją odzyskać ? -
- Przez tego SMS nie wiem co możesz zrobić -
- Ale ja jej nie całowałem -
- Powiedz to Mei, a nie mnie -
- Ale to ty jesteś jej chłopakiem -
- Ale ja Ci wierzę -
- Oby było tak z Mei -
- Tylko szybko, bo ten gość może Ci ją odebrać -
- Czemu niby ? -
- Ona przecież leci na takie motory -
- A skąd to wiesz -
- Mówiła -
- Yhy...zadzwonie do niej -
D'jok wyciąnął telefon :
- Cześć Mei -
- Czego chcesz ? -
- Mei to zdjęcie...ja jej nie całowałem -
- Tak oczywiście. Chcesz coś jeszcze ? -
- Tak chce żebyś mi wybaczyła -
- Wybaczyć mogę, ale już nie wrócę. Cześć - Mei się rozłączyła.
- Kurczę - powiedział D'jok.
- Co ? -
- Nie wróci do mnie -
W tym samym czasie u Mei :
- Masz jakiś znajomych ? - zapytała Mei.
- Tylko Ciebie -
- Czemu ? -
- Nikt nie chce się przyjaźnić z potworem -
- Mi sie podobasz jako kościotrup i tak. No i masz fajny motor -
- Dzięki..-
- Czy ty jesteś prawdziwym człowiekiem. Czy to jest duch w tym ciele ? -
- Jestem człowiekiem -
- Aha...-

AUTOR : MATEUSZ

środa, 9 maja 2012

Odc.13 '' Kościotrup ?''


- Cześć - powiedziała
- Cześć -
- Co tu robisz ? -
- Lubię sobie tutaj pomyśleć -Spotkała w parku D'joka.
Mei usiadła obok rudowłosego.
- A o czym myślisz ? - zapytała Mei.
- O Tobie -
D'jok pocałował długowłosą.
- Mei proszę wróć do mnie - powiedział.
- No ja nie wiem -
- Proszę. Już nigdy Cię nie skrzywdzę -
- Dobrze -
D'jok mocno pocałował Mei.
- Tęskniłem za tym - powiedział.
- Ja też. Chodźmy już -
Mei i D'jok wrócili do Akademi. Mei poszła do pokoju.
- Co tak długo ? - zapytała Tia.
- Wróciłam do D'joka -
- Naprawdę ?! To świetnie -
- Wiem -
Nagle do pokoju wszedł Rocket.
- Tia, chcesz iść na spacer ? - zapytał

- Jasne -

Mei została sama w pokoju. Nagle do jej pokoju wszedł D'jok.
- Cześć Mei - powiedział.
- Cześć -
- Masz ochotę na spacer ? -
- Pewnie. Może spotkamy Tię i Rocketa -
Para wyszła do parku. Spotkali w nim Anne.
- Cześć - powiedziała Mei.
- Cześć -
- Co tu robisz ? -
- Czekam na Micro -
- Aha. To my idziemy dalej, cześć -
- Pa -
D'jok i Mei poszli dalej.
- Mei, tata zaproponował mi misję na Paradisję. Chcą znaleść materiał wybuchowy -
- No to leć -
- Ale chciał, żebyś ty też leciała -
- Naprawdę ? To świetnie -
- Czyli chcesz lecieć ? -
- Oczywiście -
- Lecimy za tydzień o 7:00 -
- Musimy powiedzieć Archowi -
- To chodźmy teraz -
Para poszła przekazać trenerowi wiadomość.
- No dobrze, ale od razu jak przylecicie to od razu macie przyjść do Akademii - powiedział trener.
- Oczywiście -powiedział D'jok.
- Wracajcie do pokoi -
Tydzień później :
- Mei, ile jeszcze będziesz się pakować ? -
- Ale ty niecierpliwy. Już wychodzę -
Mei wyszła z pokoju.
- Już ? - zapytał D'jok.
- Jak widzisz -
- Chodźmy już -
D'jok i Mei poszli do siedziby Piratów.
- Jesteśmy - powiedział D'jok.
- Dobrze, chodzcie do Czarnej Manty -
Para weszła do statku.
- Wow - powiedziała Mei.
- Zaprowadzę was do pokoju -
Sonny pokazał im ich pokój.
- Za dwie godziny będziemy na Paradisi -
- Ahaa...a co my będziemy robić ? -
- Umiesz się tym posługiwać ? - Sonny pokazał Mei ogromny pistolet.
- Tak -
- A z kąd ? -
- Tata mnie nauczył -
- Miał takie cacko ? -
- Tak -
- Hmm..no nie ważne. Dobrze, że umiesz się tym posługiwać bo będziesz nam potrzebna -
- Ok -
Dwie godziny później :
- Chodzcie ! - krzyknął Sonny.
Sonny podał Mei maszynę.
- A co ze mną ? - zapytał D'jok.
- Ty tu zostajesz -
- To po co wogóle mnie zabrałeś ? -
- Żebyś zobaczył -
- To czemu Mei idzie ? -
- Bo ona wie jak tego używać -
- D'jok zaraz wrócę -
- Eh..no dobrze -
Sonny, Mei i reszta pobiegła w stronę klifu, gdzie były roboty. Mei schowała się za drzewem i po chwili strzeliła w robota. Podbiegła do statku Harrisa i tam weszła z Sonnym.
- On musi gdzieś być - powiedział Sonny.
- Widzę go ! -
Sonny podbiegł do Harrisa i go związał.
- Dobra robota ! - powiedział.
Nagle Mei uchwycił jakiś facet i odleciał statkiem.
- O nie - powiedział Sonny.
Sonny wrócił do statku i kazał lecieć za tym facetem. Nagle statek z Mei gdzieś zniknął.
- Wiedziałem, że nie potrzebnie ją braliście - powiedział D'jok.
- Nie będziemy teraz dyskutować. Musimy ją znaleść -
- Ciekawe jak -
- Odwieziemy Cię do Akademii i jej poszukamy -
- Nie..-
- Pójdziesz do Akademii i odpoczniesz. Napewno ją znajdziemy -
- No dobrze -
Czarna Manta wylądowała i D'jok poszedł do Akademii. Do nikogo się nie odezwał. W końcu przyszła do niego Tia :
- D'jok, gdzie jest Mei ? -
- Porwali ją -
- CO?!!!! Wiedziałam, że nie potrzebnie z Tobą leciała -
- Daj mi spokój -
Tia wyszła z pokoju. Minęło kilka dni, a Mei ciągle nie było. W końcu D'jok poszedł do siedziby Piratów.
- Tato, jesteś tu ? -
- Tak -
- Znaleźliście Mei ? -
- Jeszcze nie, ale nie martw się. Znajdzie się -
- Jak to mam się nie martwić ? Przecież nie ma jej już kilka dni -
- Jak mówię, że nie ma o co się martwić, to znaczy, że nie ma poco się martwić -
- Sonny, mamy sygnał od Mei - powiedział Corso.
- Gdzie jest ? -
- Na jakiejś dziwnej planecie. Nie znam jej -
- Lecimy tam szybko -
- Lece z wami - powiedział D'jok.
- Nie zostań tu -
- NIE, lecę z wami -
- Niech Ci będzie -
Piraci i D'jok polecieli na nieznaną planetę. Była ona cała czerwona. Miała dziwne, nieznane dotąd rośliny, chmury nawet miały dziwne kształty. Wybudowane były na niej budynki. Piraci przeszukiwali każdy budynek. Jednak z w żadnym nie znaleźli Mei.
- I co z tym sygnałem Corso ? - zapytał Sonny.
- Chyba nadajnik jest zepsuty bo mi pokazuję, że jest gdzieś tu -
Nagle D'jok ujrzał worek. Po kryjomu otworzył go i zobaczył w nim Mei.
- TATO ! Tu jest ! - krzynął.
Długowłosa była cała pisiniaczona, brudna i ogólnie wyglądała strasznie.
- Bierzemy ją - powiedział Sonny.
Wzięli Mei i pobiegli do statku. Po powrocie, D'jok wziął Mei do Dame Simbaj. Po kilku godzinach lekarka wyszła z gabinetu :
- Gdyby została tam dłużej, to mogła by nie przeżyć -
- A co jej jest ? -
- Jest bardzo słaba i posiniaczona. Jej stan jest nie najlepszy -
- Ale wyjdzie z tego ? -
- Mam nadzieję. A teraz wybacz idę zrobić jej jeszcze kilka badań -
D'jok wrócił do pokoju, w którym rozpakowywał się Micro.
- O cześć - powiedział.
- Cześć D'jok -
- Co robisz ? -
- Przeprowadzam się do Ciebie -
- Ooo..no to będzie fajnie -
- Wiem. A co z Mei ? -
- Lepiej nie pytaj. Może z tego wyjdzie -
- Wszyscy trzymamy za nią kciuki -
- A co u Anny ? -
- A spoko, dzisiaj idę z nią na kolacje -
- Ale ty się romantyczny zrobiłeś -
- Niestety wiem..przepadł stary Micro -
- Może jeszcze da się go uratować -
- Mam nadzieję -
- Kurczę jeszcze tydzień do półfinałów..-
- Wiem, ale na bank je wygramy -
- Ale z Ciebie optymista -
- Zawsze nim byłem -
- A gdzie jest Rocket ? -
- Pojechał z Tią do rodziców -
- Ooo, dlatego ich nie widziałem -
D'jok postanowił pójść do Mei. Dziewczyna miała wysoką gorączkę.
- Cześć Mei -
- Cześć. Możesz przynieść mi wodę ? -
- Jasne -
Po powrocie D'jok zapytał Mei o to co się działo jak ją porwali :
- Co tam się działo ? - zapytał.
- Kościotrup, który jeździł na motorze ( ten pomysł wziąłem z filmu ''Ghost Rider'' : D ) -
- Co?! -
- Kościotrup, który jeździł na motorze -
- Simbaj, Mei ma chyba halucynajcje ! -
- Wyjdź, muszę ją zbadać -
Po godzinie lekarka wyszła z gabinetu.
- Ona nie miała halucynacji. A co Ci mówiła ? -
- O jakimś kościotrupie, który jeździł na motorze -
- Chyba wiem o kogo chodzi -
- Kto ? -
- On jest takim ratunkiem dla innych -
- W sensie ? -
- Musiał uratować Mei przed jakimś niebezpieczeństwem -
- Hmm...mogę ją odwiedzić ? -
- Tak -
D'jok wszedł do gabinetu :
- Mei, o co Ci chodziło z tym kościotrupem ? -
- Uratował mnie -
- Przed czym ? -
- Nie wiem, nie widziałam. Jak się obudziłam to widziała tylko jego -
- Ahaa -
Nagle w drzwiach stanął dziwny facet :
- KIm jesteś ? - zapytał D'jok.
- Ty nie wiesz kim jestem, ale dziewczyna wie -
Mei dziwnie popatrzyła na tajemniczego mężczyznę.
- Ty jesteś tym kościotrupem ? - zapytała.
- Zgadłaś-
- Ale co ty tu robisz ? -
- Chciałem zobaczyć jak się czujesz -
- Aha...a czemu nie jesteś tym kościotrupem ? -
- Bo ja zamieniam się tylko wieczorem -

AUTOR : MATEUSZ
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No myślę, że mi się udało. Pomysł z kościotrupem wziąłem z filmu ''Ghost Rider'' Proszę o komentarze :) Bardzo przepraszam za błędy : )

poniedziałek, 7 maja 2012

Odc.12 ''Zazdrosna ?''


Drużyna musiała iść na trening więc D'jok obudził Mei.
- Pobudka. Zaraz jest trening - powiedział D'jok.
- Ok, już wstaję -
Para poszła do sali.
- Zapraszam do holo-trenera - powiedział Arch.
Mei niestety nie mogła grać ze względu na kostkę. SK grali z hologramami drużyny Red Tigers. Piłka poleciała do góry, przejął ją D'jok i podał do Rocketa. Chłopak biegł w stronę bramki jednak piłkarka drużyny Red Tigers wślizgiem mu ją odebrała. Biegła w stronę bramki SK. Kopnęła piłkę, ale naszczęście Achito ją złapał. Piłka znów w górze, tym razem przejeła ją piłkarka drużyny przeciwnej, podała do koleżanki, ale odebrała jej ją Tia. Biegła w stronę bramki i strzeliła gola.
- Świetnie - powiedział Arch - możecie wyjść.
Drużyna wyszła z holo-trenera.
- Na dzisiaj koniec. Możecie wrócić do pokoi -
Mei i D'jok poszli do swojego pokoju i włączyli holo-TV :
- Witam was tu Cally Mistic. Za 2 tygodnie w pół finałach zagra drużyna Snow KIds vs. Xenons. To na tyle, dziękuje -
- No nieźle. Jak my z nimi wygramy - powiedziała Mei.
- Jakoś wygramy -
Nagle do pokoju wszedł Micro Ice.
- Cześć Micro -
- Cześć. Mam pytanie -
- Tak ? -
- Była tu u was Anna ? -
- Nie -
- Szkoda -
Micro wyszedł z pokoju.
- Ciekawe dlaczego jej szuka - powiedziała D'jok.
- Nie wiem -
Potem do pokoju weszła Tia.
- Cześć -
- Cześć -
- Co robicie ? -
- Oglądamy -
- Aha.. -

- Co chcesz konkretnie ? -
- Pójdziemy na zakupy ? -
- Jasne -
Dziewczyny wyszły do cenrum handlowego. Tia poszła po lody, aż nagle ktoś napadł na Mei. Założył jej worek na głowę i zaprowadził do czarnego auta.
- Co chcecie ? Nie mam już fluxa - krzyczała Mei.
- Nie po to Cię porwaliśmy -
- To po co ?
- Chcemy żebyś poznała prawdę -
- Jaką prawdę ? -
- Ty nie wiesz co robi D'jok kiedy Cię nie ma -
- Ale co ? -
Bandziory zdjęły Mei worek z głosy i pokazali zdjęcia.
- Aaale jak ? -
- Wiemy, że to trudne, ale musisz poznać prawdę -
- To czemu on ze mną jest ? -
- Bo bez Ciebie zostałby wyrzucony z drużyny -
- Czemu ? -
- Bo Arch nie chce Cię skrzywdzić -
- Możecie mnie już wypuścić ? -
- Tak -
Wypuścili Mei z auta.
- A mogę te zdjęcia ? -
- Tak -
Dziewczyna wzięła zdjęcia i wróciła do Akademii. Zaczęła się pakować. Zostawiła list i zdjęcia na łóżku :
'' D'jok nie mogę uwierzyć, że jesteś ze mną tylko dlatego. Całujesz każdą dziewczynę, którą spotkasz. Nie dzwoń do mnie i nie przychodź. Powiedz wszystkim, że będę za nimi tęsknić. Żegnaj. Mei ''
Długowłosa wyszła z Akademii. D'jok wrócił do pokoju i zobaczył ten list. Przeczytał go. Pobiegł do pokoju Tii i pokazał jej zdjęcia i list.
- Coś ty narobił ?! - krzyczała Tia.
- To są zdjęcia z przed 2 lat -
- Czy ty naprawdę jesteś z Mei tylko dlatego, że mogą Cię wyrzucić z drużyny ? -
- Na początku tak było, ale potem się w niej zakochałem -
- Przez Ciebie ona już nie wróci do drużyny. Idę do niej, ale ty zostań -
Tia poszła do domu Mei. Zapukała i otworzyła jej długowłosa.
- Cześć Tia -
- Mei, wróć do drużyny. Nie musisz odzywać się do D'joka. Będziesz ze mną w pokoju -
- No dobrze -
Dziewczyny wróciły do Akademii. Załatwiły wspólny pokój i rozpakowały Mei.
- Dzięki Tia. A nie jesteś zła, że już nie jesteś w pokoju z Rocketem ? -
- Niee..kocham go, ale mieszkać z nim nie mogę -
- Heh -
Nagle do pokoju wszedł D'jok. Ale od razu Tia go wyprosiła.
- Won -
- Ale ja chcę spotkać się z Mei -
- NIE ! -
- Jeszcze tu przyjdę -
D'jok wyszedł.
- Czego on oczekuje. Po tym co mi zrobił, myśli, że do niego wrócę -
- Ehh -
Na drugi dzień o 6:00 drużyna miała trening. Mei mogła już grać.
- Zapraszam do holo - trenera -
D'jok nie mógł się skupić na grze. Grali z hologramami drużyny Xenons. Piłka poleciała do góry. Przejął ją zawodnik drużyny Xenons. Podał do kolegi, a on strzelił bramkę SK.
- Skupcie się - powiedział Arch.
Mei biegła z piłką. Zrobiła unik i strzeliła bramkę Xenonsom.
- Świetnie Mei. Lepiej już wyjdźcie. Idzcie do pokoi -
Dziewczyny wróciły do pokoju. Zaczęły czytać gazety.
- Patrz jaka ładna bluzka - powiedziała Mei.
- Faktycznie -
- Muszę ją mieć -
- Emm..Mei
- Tak ? -
- Te zdjęcia D'joka to są z przed 2 lat -
- Jak to z przed 2 lat ? -
- No tak -
- Z kąd to wiesz ? -
- D'jok mi powiedział -
- Ale to nie zmienia faktu, że jest ze mną tylko dlatego, że mogą go wyrzucić -
- Na początku tak było, ale potem się zakochał -
- Taa. Niech znajdzie sobie inną naiwną dziewczynę -
- Ale nie bez powodu się Tobie oświadczył - powiedziała Tia.
- Dlatego ja te oświadczyny uznam za nie ważne -
Mei podeszła pod pokój D'joka, zostawiła tam pierścionek i liścik :
'' Niestety nie mogę żyć w niepewności. Oddaje pierścionek''
Potem wróciła do swojego pokoju.
- Załatwione - powiedziała Mei.
- Mei, myślę, że nie powinnaś było to robić -
- To moja decyzja -
- Jak chcesz -
Nagle do pokoju wpadł D'jok.
- Co to ma znaczyć. Mei ty nie możesz .... - powiedział rudowłosy.
- Moge. Wyjdź -
D'jok bez słowa wyszedł. Na drugi dzień drużyna miała trening.
- Witam was, przedstawiam wam nową zawodniczkę SK. Nikol - powiedział Arch.
- Cześć Nikol - powiedziała drużyna
- Cześć -
- Zapraszam do holo - trenera -
Po treningu D'jok zaprosił Nikol do kina. Chciał sprawdzić czy Mei będzie zazdrosna. Tia i Mei też wybrały się do kina.
- O cześć dziewczyny - powiedziała Nikol.
- Cześć Nikol -
- Wchodzimy do sali -
- Jasne -
D'jok, Nikol, Mei i Tia siedzieli w tym samym rzędzie. D'jok postanowił zrobić test na zazdrość :
- Nikol ślicznie dzisiaj wyglądasz - powiedział D'jok.
- Dzięki -
Mei nawet tego nie zauważyła. Nagle do sali wpadli ludzie Harrisa.
- Na ziemie WSZYSCY ! - krzyknął bandzior.
Nagle jeden złapał Mei i wyniósł.
- D'jok musimy uciekać - powiedziała Nikol.
- Bez Mei nigdzie się nie rusze -
- Myślałam, że to mnie kochasz -
- Przecież to tylko wyjście do kina -
- Idź ją ratuj - krzyknęła Tia.
D'jok po cichu wybiegł z sali i pobiegł za facetem, który trzymał Mei.
- Zostaw ją ! - krzyknął D'jok.
- D'jok RATUJ ! -
Rudowłosy wziął metalowy pręt i uderzył bandziora. Uwolnił Mei i razem z nią pobiegł w stronę wyjścia.
- Nic Ci nie jest ? - zapytał
- Nie. Dziękuje, że mnie uratowałeś -
- Nie mógłbym Cię tak zostawić -
- Heh, a gdzie Nikol ? -
- Pewnie już jest na mnie obrażona -
- To czemu poszedłeś z nią do kina ? -
- Noo chciałem zobaczyć czy będziesz zazdrosna -
- D'JOK ! Zrobiłeś jej nadzieję -
- No wiem -
- Wracaj do niej i ją przeproś. Ja też już wracam -
Mei wróciła do Akademii.
- Mei ! - krzyknęła Tia i przytuliła długowłosą.
- Cześć -
- Jak się cieszę, że żyjesz -
- Ja też -
- Co D'jok robił z Nikol ? -
- Chciał wzbudzić moją zazdrość -
- Ehh..faceci -
- Noo.. -
Nagle do pokoju weszła Nikol.
- Cześć dziewczyny - powiedziała.
- Cześć. Co się stało ? -
- D'jok się we mnie nie zakochał -
- Nie martw się. Znajdziesz lepszego -
- Dzięki Mei -
- Nie ma sprawy -
Nikol wróciła do pokoju. Mei poszła do automatu po wodę. Korytarzem szedł D'jok.
- D'jok, przez Ciebie Nikol płacze - powiedziała Mei.
- Już ją przeprosiłem -
- Przeprosiny czasami nie wystarczą -
- Mei słuchaj ja nie chciałem jej i Ciebie skrzywdzić - powiedział rudowłosy
- Ja jej zazdorszczę. Bo ją skrzywdziłeś mniej niż mnie -
- I chcę to naprawić -
- Tego nie można już naprawić -
Mei wróciła do pokoju. Na drugi dzień dziewczyny poszły na trening.
- Witam was. Mam dla was smutną wiadomość. Nikol odeszła ze Snow Kids. A teraz zapraszam do holo -trenera - powiedział Arch.
Po treningu Mei i Tia poszły na zakupy.
- Szkoda, że Nikol odeszła - powiedziała Tia.
- Wiemy przez kogo -
- Niestety -
Po zakupach dziewczyny wróciły do Akademii. Pod drzwiami ich pokoju były dwa bukiety kwiatów. Jeden od Rokceta bez liściku. A drugi od D'joka z liścikiem :
''Dla pięknej dziewczyny.
D'jok : *''
- Idę podziękować Rocketowi - powiedziała Tia.
- A ja D'jokowi -
Mei poszła do pokoju D'joka.
- Dzięki za kwiaty - powiedziała długowłosa.
- Nie ma sprawy -
D'jok podszedł do Mei i zaczął ją całować. Długowłosa się nie opierała. Jednak musiała przerwać.
- Ja już muszę iść -
Mei wróciła szczęśliwa do pokoju.
- Co się stało ? - zapytała Tia.
- Nie ważne. Idę na spacer z Lolą -
Mei wyszła z Akademii.

AUTOR : ARKADIUSZ